Fundacja

JAK POWSTAŁA FUNDACJA?

Kim jesteśmy ...

Cóż nie jestem typem osoby która lubi się sobą chwalić, lecz warto powiedzieć kilka słów o tym dlaczego zdecydowaliśmy się na powołanie fundacji. Za chwilę o tym opowiemy w skrócie. Po co jednak jesteśmy, po co powstaliśmy?

Każdy w swoim życiu ma taki czas że chciałby coś zmienić, zrobić coś dla otaczającego go  świata, lecz zazwyczaj brakuje nam na to czasu, chęci, ludzi do pomocy, czasami wizji co moglibyśmy zrobić.

Fundacja powstała w Sobótce dla osób, które kochają działać zamiast stękać że brakuje nam czegoś. Prawda jest taka, że każdy z nas ma wyjątkową okazję zostania początkiem zmiany. Chcemy być tą zmianą. Chcemy dać początek działaniom, dać przykład że jednak można, podczas gdy inni myślą jeszcze nad wczorajszym dniem w obawie o lepsze jutro. My działamy DZIŚ!

Na pewno zgodzicie się z nami, że wiele jest dookoła problemów, które trzeba rozwiązać. Kolejny fakt jest taki, że problemy zawsze istnieją i będą istnieć, bo rozwiązując jeden, pojawia się kolejny dylemat, problem, schodek który trzeba przekroczyć. I jest to normalne. Prawda? Zgodzicie się. Zawsze musimy coś wybrać. Zawsze musimy rozwiązać jakiś problem. Codziennie się z nimi borykamy, lecz są to raczej błahostki. Problemy dnia codziennego.

Lecz co z problemami większymi? Co z problemami które powtarzają się ciągle. Lata ciągną się za nami, ludźmi? Liczymy na to aż ktoś je za nas rozwiąże. Ciągle czekamy na moment, żeby państwa podjęły jakąś walkę o lepsze jutro. Niestety prawda jest taka, że każdy z krajów ma swoje problemy, finansowe, społeczne z którymi się mierzy. W środku każdego państwa jest rząd, który zmienia coś, ale zazwyczaj w konflikcie z kimś nie idzie mu tak jakby chciał, bo każdy ma swoje racje. I tak kręcimy się kółko, pozwalając dowodzić naszym życiem innym ludziom.

Nie mamy zamiaru na to pozwolić.

Nasza Historia

2013

Powstaje marka Ślężańskich Miodów … w umyśle Daniela, czyli moim. Był to czas gdzie jeszcze czas biegł wolniej, chodź już nabierał tempa, bo właśnie zmieniłem pracę i po godzinach zaczynałem walkę z pszczołami. Co to były za dni. Masakra, fakt jest taki, że te dni ciągle trwają. Przygotowania do powstania marki były ciekawe. Logo zaprojektowała, moja szwagierka, Karolina, natomiast ja po nocach rzeźbiłem w kodzie HTML pierwszą stronę www. Nie żaden tam szablon. Linijka po linijce składam nową stronę z pierwszym tłem kupionym na Fotolii. Oczywiście żeby to się trzymało, kupiłem kurs na eduweb i zacząłem od podstaw. Projektowana strona na starym komputerze była ostrym wyzwaniem. Komputer działał jak stary polski traktor, a internet miał przesył tak mały, że umierałem przed monitorem w oczekiwaniu na załadowanie strony i grafik. Kubeł zimnej wody na start. Ale na szczęście mój charakter “czołga pędzącego przez las” nie pozwolił się zatrzymać. No więc kupiłem pierwszy szablon dedykowany pod sklep! No kolejne wyzwanie. Wkraczając w czeluści pierwszego SMS joomla ze sklepem Virtuemarkt, czułem się jak Kolumb zmierzający dookoła świata. Zawitałem na nieznany ląd, a tam obca kultura przywitała mnie liniami kodu, sypiącym się sklepem i miażdzącym systemem, który w obsłudze był kosmosem. Na szczęście kurs z pisania strony coś pomógł, ale było to raczej jak wymiana wycieczek w samochodzie, podczas gdy była potrzebna wymiana silnika.

Jednak w bólach i męce (głównie mojej) powstał sklep na domenie .com

Cud techniki i godziny pracy po nocach.

2014-2018

Lata 2014-2018 nie można opisać jednym czy dwóch akapitach. To temat na serię nagrań i to takich długich, które ogarnąłbyś po paru głębokich kielichach. Serio. 4 lata które zmieniły mnie w wielu płaszczyznach. Jeśli poznałeś mnie na pierwszych 2 latach, to byłem oszołomem, który chciał działać, tworzyć i podbijać świat niczym ludzkość kosmos. Zmierzałem przed siebie, lecz mocno mnie nudziło planowanie. Byłem chędożonym optymistą. Dlaczego, bo odkryłem pasję i coś co do dziś daje mi niespotykaną dotąd radość. Odkryłem PSZCZOŁY! Celowo piszę pszczoły, nie miód czy jakieś tam produkty winopodobne. I teraz spokojnie uspokój się! Uwierz mi nie jest tak że ma to tylko swoje plusy. Pasja do czegoś zawsze niesie za sobą coś więcej. Dużo plusów i minusów. Zdecydowanie więcej plusów, lecz minusy dają też w kość i testują wytrwałość. I tak minusem były setki żądeł w KAŻDEJ części ciała, setki tysięcy złotych wydanych na rzeczy mniej lub bardziej potrzebne. Minusem był brak wiedzy, lecz ten minus obrócony w plus dał wiedzę, która teraz stanowi fundament rozwoju pasieki.

I tak brnąc przez lata niewiadomych rzeczy doszliśmy do NERWÓW!

2019 i dalej

2019 rok i dalsze plany to czysta abstrakcja!  Serio! Postaram się pokazać dlaczego.

Naszym głównym celem na następne 2 a nawet więcej lat jest stworzenie w Sobótce, łąki kwietnej. No ale co w tym wyjątkowego? Przecież ciągle dookoła wiele ich powstaje, w końcu teraz pszczoły są modne.

Nasza łąka powstaje w sposób wyjątkowy, w szczególności dla mnie. Nie tworzę jej sam! Będę chciał zaprosić do pomocy tak wiele osób jak tylko się da!

I tak żeby wspomóc budowę naszej łąki kwietnej, powstaje absolutnie wyjątkowy kalendarz! Królowe Pszczół 2020 jest dziełem sztuki, którego dochód będzie przeznaczony na rozwój naszego projektu. I tak pierwszym celem jest doprowadzenie łąki kwietnej do stanu w którym możecie ją odwiedzić! I po części już się to udało. Dziś udało się częściowo wykosić ścieżkę do łąki, a w ten Piątek odbędzie się na naszej łące sesja zdjęciowa, która zakończy pracę przy zdjęciach do Kalendarza.

Jeśli czytasz tego posta to jako pierwszy masz okazję zakupić kalendarz w przedsprzedaży. System płatności z Payu jeszcze nie działa, ale odbiór osobisty zawsze jest możliwy 😀

Na co czekasz? Kupujesz kalendarz?